FANDOM


Totalna Porażka: Turniej Faworytów

Odcinek 1 – Sportowcy wiejscy na start!

Początek

Plaża

Chris: W poprzednim sezonie Totalnej Porażki – siedemnastka żałosnych dzieciarów uczestniczyła w podróży dookoła świata tylko po to by zgarnąć 3 mln dolarów. Zapowiadało się na to, że Gwen wygra, ale jednak zrobił to Alex. To dobrze. Za chwilę pojawi się tu czternastka waszych ulubionych bohaterów! Czytajcie właśnie tutaj, i właśnie teraz Totalną… Porażkę… Turniej Faworrrrrytów!

Opening

I wanna be famous – Ja chciałbym być sławny

Jedna kamera wyskakuje z dziupli, druga z kreciej nory, trzecia zza tekturowej atrapy kamery. Widok leci przez całą wyspę. Wpada do wody, gdzie pływa Matsu. Widok przechodzi do lasu. Heather strąca Blaineley z drzewa. Ona spada na Louisa. Stojący obok Oscar zaczyna się z nich śmiać, ale do ust wpada mu mucha i się krztusi. Na plaży Agnes i Lian leżą i się opalają. Podbiega Bartholomew i sypie im piaskiem w oczy. Agnes rzuca się na niego ze złością i zakopuje jego głowę w piasku. W pobliżu na leżaku, pod parasolem siedzi Alex. Ma ciemne okulary, popija drinka i uśmiecha się do kamery. Damien stoi nad brzegiem morza. Lex zakrada się od tyłu i popycha go do wody. W okolicach domków zawodników Courtney goni Duncana z pięścią. Próbuje na niego skoczyć, ale Duncan w ostatniej chwili robi unik i Courtney ląduje na Blake’u. Kamera przechodzi do Chrisa, który widział to wszystko i teraz się śmieje. Chris ciągnie za sznurek zwisający z góry. Zostaje zasłonięty przez logo Totalna Porażka: Turniej Faworytów.

Plaża, prezentacja zawodników

Chris: Witam ponownie. Zawodnicy zaraz tu przybędą. O, już tu są! (pokazuje ręką w górę)

Kamera pokazuje klif na którym stoi magazyn. Chef wyprowadza z niego zawodników. Spycha ich po kolei z klifu do wody.

Chris: Nasz pierwszy zawodnik, zwycięzca poprzedniego sezonu mający głowę zawsze pełną pomysłów! Alex!

Alex: Kolejny sezon? Naprawdę? AAAAAA!

Zostaje zepchnięty z klifu przez Chefa. Wpada do wody.

Chris: Koleś który ma to samo imię i też był zwycięzcą, ale zawsze będzie drugi, Lex!

Lex: Nie jestem Lex! AAAAAAA!

Został kopnięty z klifu i spadł do wody.

Chris: Lex bez „A”, to się zgadza. Niezabawny i dziwaczny gostek, Blake!

Blake: Wesoło jak w Czarnobylu. TAAAAAK!

Skoczył do wody.

Chris: Zupełnie nieśmiała, i wiecznie spanikowana, Lian!

Lian: Czy to na pewno bezpieczne?

Chris: Absolutnie, na poważnie i nie oszukuję… NIE!

Potknęła się i spadła.

Chris: Nudny sztywniak, nie mam pojęcia jak w ogóle się tu znalazł – Bartholomew!

Bartholomew: Ja sztywniak, tak? AAAAAAAH!

Zrzucony przez Chefa, spadł do wody.

Chris: Powraca również chłopak z Japonii – Matsu!

Matsu: Tak, to ja. AAAAAAAUU!

Chef z pięści zrzucił go z klifu.

Chris: Tak zwana gwiazda, Agnes!

Agnes: Uważaj na słowa! Tak się składa że jestem… AAAAAAAAA!

Chef zaszarżował na nią i spadła.

Chris: Chłopak który zawsze na początku popełnia jakiś błąd, nawet wiem po kim to ma… Damien!

Damien: Nie można po prostu zejść naokoło? NIEEEEEE!

Spadł.

Chris: Mamy tu również dwóch gagatków świeżo wyciągniętych z poprawczaka! Louis i Oscar!

Nadlatuje helikopter policyjny. Louis i Oscar zostają z niego wyrzuceni i spadają do wody z wrzaskiem. Helikopter odlatuje.

Chris: Przybyli też najbardziej uwielbiani zawodnicy z pierwszych trzech sezonów! Chyba… Uroczo zły chłopak Duncan!

Kamera pokazuje zlatującego w dół Duncana.

Duncan: Wcale… nie jestem… uroczy!

Chris: Zupełnie szalona, następczyni Izzy w Totalnej Porażce – Courtney!

Courtney: Pozwę cię za to Chris!!!

Spada do wody.

Chris: Apodyktyczna jędza, Heather!

Heather: Sam jesteś jędząąąąąąąą!

Kamera wraca do Chrisa.

Chris: I… kompletnie świrnięty odrzutek, Joe!

Joe: Ha ha tak! Joe wraca! AUUU!

Chef zrzuca go z klifu.

Joe: Nadchodzę frajerzy!

Chris: Nie-e!

Naciska przycisk na pilocie.

Z klifu wyrasta Rękawica Wstydu i łapie Joego.

Chris: Zapomnij koleś, nie ma opcji!

Nacisnął przycisk jeszcze raz.

Z klifu wyrósł Bucior Wstydu i wykopał Joego daleko stąd.

Joe: Jeszcze tu wróóóóóóoocęęęęęęęę!

Chris: Ta, jasne. To już wszyscy! Zaraz podzielę was na drużyny.

Damien: Przecież jest nas trzynastu.

Chris: No to co?

Damien: Nie będzie po równo!

Chris(ponuro): Dobra, macie Blaineley.

Blaineley: No nareszcie! Chefie! Znieś mnie na dół!

Chef: Sama se zejdź! (zepchnął ją)

Blaineley: Jak tu się traktuje gwiazdy!

Spadła do wody.

Agnes: No właśnie!

Bartholomew: Też mi gwiazdy.

Agnes: A ty wyglądasz jak mały obleśny Arab!

Bartholomew: Rozgwiazda, która spadła z nieba i się utopiła!

Agnes wali z pięści w Batholomewa.

Chris: Morda dzieciaki! Dzielę was na drużyny!

Blake: Nie zapomnij o relacjach na żywo.

Chris: Alex, Agnes, Duncan, Matsu, Lian, Damien i Blake Wielka Morda – wy jesteście Natrętne Komary!

Blake: Dlaczego komary?

Chris: Mogę zmienić na Natrętny Blake.

Blake: Komary mogą być!

Chris: Blaineley, Courtney, Bartholomew, Heather, Oscar, Louis i Lex – wy będziecie się zwać Mordercze Kleszcze!

Lex: Nie jestem Lex!

Chris: Więc Drużyna Morderczych Rexów!

Lex: Ergh… niech już Kleszcze zostaną.

Chris: Wiedziałem. Teraz krótki tutorialik i oprowadzę was po mojej uroczej rezydencji. Tam stoi moja luksusowa willa. Każdy, kto się do niej zbliży na 2 km, zostanie posiekany przez Zabójcze Lasery! Ledwo co uzbierałem forsę na nową, po tym jak mi tamtą Duncan wysadził.

Duncan: Streszczaj się McLean, bo wysadzę ci też tę drugą.

Chris: Widzicie tamte dwa domy? Są dla was. W każdym odcinku nagrodą dla zwycięskiej drużyny będzie noc w ekskluzywnym domku po prawej! Nie jest on jednak tak ekskluzywny jak mój, ale jednak. Dla przegranej drużyny pozostanie jedynie… ta stara szopa po lewej.

Heather: Ten dom będzie mój!

Courtney: A nie, bo mój!

Blake: Przecież jesteście w jednej drużynie nieogary -.- i obie zgnijecie w szopie.

Chris: Jeszcze coś – w tym sezonie, wznawiam Pokój Zwierzeń! Będzie nim… to wiadro co stoi za szopą.

Bartholomew(zwierzenie): (Bart siedzi na wiadrze xD) To wiadro jest ohydne.

Blake(zwierzenie): Fajne to wiadro. Zrobię sobie z niego czapkę. Niech no spojrzę…

Damien(zwierzenie): To ma być pokój zwierzeń?

Blake(zwierzenie): < z wiadrem na głowie > Jestę Supermenę! (zaczął biegać w kółko)Ruszam na pomoc bezbronnym… AU! (uderzył w tył szopy)

Chris: A teraz pewnie powinienem zwrócić się do czytelników. Urgh… filmujecie? (zawstydzenie) Poznaliście już zawodników, za chwilę pierwsze wyzwanie, tylko już po 352 reklamach.

Ściemnienie ekranu.

Chris: No co? Kazali mi powiedzieć 352…

Reklama I

Chris: Masz smaka na coś z ziemniaka? Chrupnij sobie Chripsy Paprykowe!

Daje je jakiemuś nastolatkowi. On próbuje jeść.

Nastolatek: Umm… to naprawdę dobre… AAAAAAAAARGH! (zionie ogniem z ust i pada na glebę)

Reklama II

„Cygan na krańcu gimby”


Wchodzi Cygan. Nikt nie bije brawa. Cygan kłania się w pas.

Cygan: Dzięki, dzięki! Słyszałem że są jakieś nowe okropne testy, na które nikt jeszcze nie podał odpowiedzi na zadane.pl . Zapytajmy eksperta. Ziom? RozGruzŁeś już je?

Wchodzi Gruz w kujońskich okularach z ołówkiem w ręku.

Gruz: Jeszcze nie…

Cygan: To jazda stąd! Nie będziesz nam tu szpanował jak jakiś Gruz Lee!

Cygan kopniakiem wyprowadził Gruza z widoku kamery.

Cygan: To wszystko na teraz ziomy! I pamiętajcie! Jesus loves you!

Koniec reklam

Wyzwanie

Chris: No więc, wasze pierwsze wyzwanie, faworyci! Ekstremalny wypad do lasu po części do loga waszych drużyn!

Bartholomew: To ma być to ekstremalne wyzwanie?

Chris: Nie masz nawet pojęcia, jakie potworne rzeczy i bezwzględne pułapki na was tam czekają.

Bartholomew: Niby jakie? Przerażające wiewiórki i krecie nory głębokie jak ocean?

Chris: Na przykład może spaść na ciebie klątwa za denerwowanie prowadzącego. Zresztą, wkrótce sam się przekonasz. A potem będziecie musieli je zmontować i zawiesić na ścianie ekskluzywnego domku dla zawodników! Drużyna która jako pierwsza to zrobi, wygra i zamieszka dziś w tym domku! Przegrani oczywiście powędrują do szopy – i na dodatek, już dziś stracą jednego członka drużyny. Ruszajcie już!

Zawodnicy pobiegli do lasu.

Kleszcze

Louis nieco zwolnił i zbliżył się do Bartholomewa.

Louis: Myślisz, że na serio spadnie na nas klątwa?

Bartholomew: A niby skąd taki pomysł?

Louis: Bo słowa Chrisa często się sprawdzają. Zwłaszcza kiedy nie ma to nam wróżyć nic dobrego.

Bartholomew: Phi! Nie wierzę! Zobaczymy kto będzie miał rację.

Louis: Właśnie, ZOBACZYMY…

Bartholomew(zwierzenie): Co on knuje do cholery?

Louis:(zwierzenie): To będzie moja pierwsza ofiara w tym sezonie! Ha ha ha!

Louis przyspieszył.

Oscar: Co mu naopowiadałeś?

Louis: Ciszej, ciszej…

Oscar:(zwierzenie): Znowu nie chce mi zdradzić szczegółów. To przez to właśnie jego plany biorą w łeb…

Komary

Lian: Ten las jest straszny.

Agnes: Po prostu biegnij, panikaro!

Agnes(zwierzenie): Ta Lian to jakaś idiotka! Wszystkiego się boi! Nie wiem po co nam ona w drużynie. Wszyscy powinni nosić mnie na rękach, że jestem w tej drużynie, przynajmniej będziemy wygrywać.

Blake: Laski! Po co się kłócić? Blake’a wystarczy dla wszystkich.

Agnes: Spadaj kretynie!

Agnes(zwierzenie): A Blake wypadnie zaraz po niej…

Kleszcze

Louis: Proponuję się rozdzielić! Ja, Oscar i Bart pójdziemy w prawo, Lex i Blaineley w lewo, a Courtney i Heather prosto. Po wszystkim spotkamy się przed domkiem.

Blaineley: Nie rozkazuj mi! Sama decyduję gdzie idę!

Louis: Jesteś w naszej drużynie czy wolisz płynąć wpław do domu?!

Blaineley: Kto jest zainteresowany zaniesieniem mnie do celu? Oferta nie jest zobowiązująca, to znaczy, nie zobowiązuje mnie do odwzajemnienia się.

Heather: Jesteście idioci, ja idę tego szukać!

Courtney: Ja też, i nie myśl sobie że pozwolę ci to pierwszej znaleźć!

Pobiegły prosto.

Blaineley: No? To kto jest zainteresowany?

Lex: Nikt.

Blaineley: Skoro nikt, to ja tu zostaję i przegramy!

Oscar: Ergh… to ja się poświęcę.

Oscar(zwierzenie): Czemu to powiedziałem?! CZEMU?!

Louis(zwierzenie): Niezły ruch Oscar. To wszystko ma tak wyglądać, jakby Bartholomew był winny.

Louis i Bartholomew

Louis: Wytężaj wzrok, Bart. Musimy to znaleźć!

Bartholomew: Co, tylko moje gały żeby patrzały? Też się wysil kurna -.-

Louis: <złowieszcza mina>

Louis(zwierzenie): Teraz czas na nastepny ruch.

Bartholomew: Widzisz coś tam z tyłu?

Patrzy do tyłu, Louisa nie ma. Bart zatrzymuje się.

Bartholomew: Louis? Jesteś tam? Louis?

Zza jednego z drzew dobiegają jakieś dziwne odgłosy.

Bartholomew: Louis, czy to ty?

Nagle zza drzewa wyskakuje niedźwiedź.

Bartholomew: AAAAA!

Bartholomew zaczyna uciekać. Po drodze przebiega pod drabiną i przeskakuje przez lustro tłukąc je na kawałki. Odrapany na twarzy i rękach, biegnie dalej. Nagle zatrzymuje się, bo drogę przebiegł mu czarny kot.

Bartholomew: No to już przesada! Skąd tu się to wszystko bierze?

Bart odwraca się. Nie było za nim niedźwiedzia.

Bartholomew: Uff…

Czarny kot rzuca się na niego z pazurami.

Bartholomew: AJ! Zostaw mnie!

Kamera oddala się nieco od Barta. Za drzewem stoi niedźwiedź. Nagle zdejmuje głowę i ukazuje się głowa Louisa.

Louis(cicho): To było łatwiejsze niż myślałem. Teraz naprawdę uwierzy, że ma pecha! Ale to jeszcze nie koniec…

Louis zdejmuje z siebie szybko kostium niedźwiedzia. Wybiega zza drzewa.

Louis: Bart! Żyjesz?

Podbiega i zabiera mu kota z twarzy. Bartholomew ma całą opuchniętą twarz.

Bartholomew: Gdzieś ty był do cholery?

Louis: Musiałem iść na stronę. Chyba nie muszę ci się z tego tłumaczyć…

Bartholomew: Ziom, miałeś rację. Pecha mam dziś.

Louis: A nie mówiłem?

Bartholomew: O patrz! Ktoś tu zostawił wielkiego kleszcza z masy papierowej!

Louis: Nie dotykaj go bo zniszczysz pechowcu!

Nagle drzewo zaczęło się chwiać. Louis szybko podbiegł i zabrał kleszcza z masy. W samą porę, bo drzewo by go przygniotło.

Louis: Nawet się już nie odzywaj! Zabierzmy to do reszty. Dobrze że już stwardniał. Przynajmniej go nie rozwalisz.

Louis(zwierzenie): Tak, to drzewo też zaaranżowałem. <złowieszcza mina>

Blaineley, Lex i Oscar

Blaineley: Szybciej! Nie mam całego dnia!

Lex(cicho): Zostawmy ją tutaj.

Oscar(cicho): Niezły pomysł.

Blaineley: Co proszę?!

Oscar walnął ją z pięści w twarz. Blaineley spadła z jego pleców na ziemię. Lex i Oscar pobiegli dalej.

Oscar(zwierzenie): Od razu lepiej. Zupełnie jakby ktoś mi zrzucił ciężar z pleców. Bo tak się stało!

Blaineley wstała. Coś się w niej zmieniło. Stała się inna.

Blaineley: Zaczekajcie!

Pobiegła za nimi.

Komary

Matsu: Tam na drzewie! Jest kubeł farby i pędzel!

Damien: A niby po co nam to?

Matsu: Widziałeś gdzieś kiedyś kubeł farby na drzewie? One same z siebie nie rosną na drzewach. Może się przydać. Jak go ściągniemy?

Alex: Ja chyba wiem. Sprężynowe buty po raz kolejny się przydadzą!

Alex w sprężynowych butach doskoczył do gałęzi i zdobył farbę.

Matsu: Jesteś wielki chłopie! Chodźmy szukać pozostałych rzeczy!

Duncan: Nie kokietuj go Japońcu.

Matsu: Bez powodu bym chyba tego nie robił…

Kleszcze

Blaineley, Lex i Oscar

Lex i Oscar wracają, dźwigając metalową okrągłą płytę.

Oscar: Z tego zrobimy nasze logo. A pozbycie się Blaineley to kolejny niezły pomysł!

Lex: A żebyś wiedział.

Nagle Blaineley przybiegła.

Blaineley: Dajcie! Ja to poniosę przystojniaki <3

Zabrała to od nich.

Lex i Oscar patrzą na siebie z wielkim zdziwieniem.

Lex(zwierzenie): Co jej odwaliło tym razem?

Heather i Courtney

Obie znalazły puszkę z farbą.

Heather: Oddaj to! To moje!

Courtney: To ty oddaj! Pierwsza to zobaczyłam!

Heather: Przez ciebie przegramy!

Oblała Courtney farbą.

Courtney: Pożałujesz tego!

Obie drużyny

Kleszcze i Komary jednocześnie spotkały się przed domkami.

Louis: Już po was! My wygramy!

Matsu: Jeszcze zobaczymy!

Bartholomew: Ja chcę to pomalować!

Louis: Nie dotykaj się do tego bo wszystko zepsujesz!

Oscar: Daj chłopakowi szansę.

Louis: Ty nic nie wiesz, prawda? Nie widziałeś ile on nam dzisiaj pecha przyniósł! Nam i sobie! Spójrz na niego!

Podszedł do Barta.

Louis: Lepiej żeby do niczego się nie brał, bo jeszcze większą krzywdę sobie zrobi i to jeszcze kosztem naszego zwycięstwa! (mrugnął do Oscara)

Oscar wyglądał, jakby wszystko zrozumiał.

Oscar: Okej…

Louis po kryjomu wyciągnął zapalniczkę i podpalił Bartowi włosy.

Lex to widział i spojrzał podejrzliwie na Louisa.

Lex(zwierzenie): Czy mi się to zdawało? On chce go zabić czy jak?

Louis(zwierzenie): Lex chyba pragnie być następny.

Louis: Bart? Głowa ci się pali!

Bartholomew: AAA! Pomocy!

Pobiegł za szopę i włożył głowę do wiadra.

Bartholomew: Uffff…

Komary pokryły płytę gazetami i pomalowały. Następnie przyczepiły do niego komara z masy papierowej.

Bartholomew wrócił do drużyny.

Lex: No szybciej! Jest już prawie gotowe! Możemy to zamieścić!

Bartholomew: Ja to zrobię.

Louis: No to idę z tobą!

Louis(zwierzenie): Żeby ostatecznie dokończyć mój plan!

Alex: O rany, przegramy…

Bartholomew i Louis umieszczają już Logo Drużyny na ścianie.

Blaineley: Ale fajnie <3

Nagle Louis podstawia nogę Bartowi i ten spada, a ponieważ trzymał się loga, spadł razem z nim. Louis zeskoczył na ziemię. Bartholomew spadł razem ze ścianą domu, która odczepiła się od reszty, przygniatając jego i Blaineley. Cały dom się zawalił.

Chris: Urgh… wygląda na to, że obie drużyny będą spać w szopie. Dzisiejszymi zwycięzcami są Natrętne Komary!

Bartholomew i Blaineley wydostali się spod Gruzów domu.

Blaineley: Co ja tu robię? Wynieście mnie stąd natychmiast!

Lex: Znów jest sobą…

Chris: Kleszcze, widzimy się na ceremonii eliminacji! Ale najpierw, załatwię zwycięzcom lepszy nocleg.

Przyjechała ciężarówka, która ciągnęła za sobą chatę z WTP/TPZW.

Chris: Skoro luksusowa willa uległa zniszczeniu, Komary dzisiaj zamieszkają tu.

Ceremonia eliminacji

Chris: Kleszcze, jedno z was dzisiaj wyleci. Ci co zostają, dostaną paczkę cukierków. Przegrany dostanie zaś bilet do Miasta Przegranych i nigdy już nie wróci. NIGDY! Kto z was zostaje? Oscar, Duncan, Heather, Courtney, Blaineley i… <dramatic music>


.


.


.


.


.


.


.


.


.


.


.


.


.


.


.


.


.


.


.


.


.


.


.


.


Louis! Bart, zapraszam za mną.

Proca Wstydu

Chris: Przegrany otrzymuje darmowy wylot z Procy Wstydu!

Bartholomew: Nie rób tego… AAAAAAAAAAAAAAAA!

Bartholomew zostaje wystrzelony.

Louis(zwierzenie): Jedna ofiara padła, została cała reszta. Będzie się działo, jeszcze zobaczycie!

Kamera przechodzi do Chrisa, który widział to ze swojej willi przez telewizor.

Chris: Kurczę… Louis staje się coraz mroczniejszy! Ha ha ha! Chyba pobyt w pudle wyszedł mu na dobre! Takie złe dobre! <złowieszcza mina> Ciekawe co wymyśli następnym razem… Żeby się dowiedzieć, czytajcie następny odcinek Totalnej Porażki: Turnieju Faworrrrrrytów!

KONIEC :D